Łączna liczba wyświetleń

środa, 8 kwietnia 2015

Rozdział 2


"...Po chwili poczułam jak chłopak położył mnie na łóżku w moim pokoju i lekko musnął mój policzek swoimi wargami. To było słodkie z jego strony.
- Dziękuję. - powiedziałam cicho."
--------------------------------------------------------------------------------------------
Norwegia 9:00
Przeczytałam ostatni wpis z dziennika mojej kuzynki po czym wpadłam w płacz.
-Pieprzony rak. - warknęłam.
Ona mogła jeszcze żyć. Była taka młoda.
- Lucy, rusz ten tyłek i łaskawie zejdź na dół. - usłyszałam głos mamy, który wyrwał mnie z przemyśleń. Wstałam z łóżka i zeszłam na dół.

- Co się stało, pali się?
- List do ciebie. - powiedziała i podała mi kopertę do ręki.
Rozerwałam papier i zaczęłam czytać.
|| 23.04.2015
Kochana Łucjo!
Jako że o twoim istnieniu dowiedziałam się niedawno i jesteś jedyną mi bliską osobą, dlatego też chciałam ci wyjaśnić kilka spraw.
Mianowicie jestem w pełni świadoma, że mój rak trzustki postępuje i niedługo umrę, więc chciałabym ci powiedzieć, że przepisałam na ciebie mój stary dom w Legnicy i dwa konie oraz wszystko co się tam znajduje. Klucz jest w kopercie. Mam nadzieję, że przeczytasz ten list i tam zamieszkasz.
Będę już kończyć, ponieważ mój słaby stan daje o sobie znać.
Na zawsze, kochająca Karolina. ||

Stałam jak wryta w korytarzu i nie mogłam pozbierać myśli. Czułam jak łzy napływają do moich oczu, a kolana stają się miękkie. Z transu wyrwał mnie krzyk mamy, która domagała się wyjaśnienia całej sytuacji. Bez słowa podałam jej list po czym uciekłamdo pokoju chowając głowę w poduszki. 
Chciałam zachować zimną krew, ale nie mogłam. Moja jedyna kuzynka nie żyje. A moje życie miało być bezproblemowe. Kuźwa...ja miałam dopiero 18 lat.
Bez chwili zawahania wyciągnęłam cztery walizki z mojej szafy i zaczęłam pakować rzeczy. Opróżniłam wszystkie szafki z butami i ubraniami. Gdy zabierałam się za pakowanie książek usłyszałam, że do mojego pokoju wbiega zdenerwowana mama.
-Dziecko,co ty robisz?!
-Pakuje się, nie widać. Mam 18 lat. Jutro wyjeżdżam do Legnicy, przeprowadzam się do domu Karoliny.
-Ale przecież...
-Nie mów nic, to już postanowione. Zabieram samochód Kamila. Dacie radę jeździć jednym.
-No dobrze.
Mama się zgodziła. To było do przewidzenia. Kochałam ją, a ona dobrze wiedziała, że jak już coś postanowię to nie dam za wygraną, póki tego nie zrealizuję. Miałam to po niej.
- To ja przygotuję ci jedzenie i pieniądze, przecież musisz coś jeść,
Kolejna walizka była zapełniona książkami oraz obudowami na mojego iPhone'a i iPad'a. Zdecydowałam, że do ostatniej włożę moją biżuterię, dodatki, kosmetyki, torebki etc. Po spakowaniu wyciągnęłam z szafy moją ulubioną, dużą, czarną torbę i włożyłam do niej najpotrzebniejsze rzeczy. Zeszłam na dół i zobaczyłam, że na krześle stoi przepełniona po brzegi reklamówka z jedzeniem, a na stole leży karta kredytowa, kilka banknotów i nowy portfel mamy.
-Weź to. W Polsce wymienisz pieniądze, a ja przynajmniej nie będę się obawiała, ze nie masz co jeść.
-Dziękuję.
-Za co?
-Za to, że się pogodziłaś z moją wyprowadzką. Jak tylko się urządzę to kupię wam bilety na samolot i mnie odwiedzicie.
-Dobrze, ale obawiam się, że to ty będziesz bardziej tęsknić za nami niż my za tobą.
-Już to widzę. - prychnęłam po czym zabrałam przygotowane przez mamę rzeczy i ruszyłam na górę. Usiadłam na skraju łóżka i sięgnęłam po portfel, w celu schowania pieniędzy, ale to co zobaczyłam otwierając go zwaliło mnie z nóg, a z moich oczu wypłynęły dwie samotne łezki.
---------------------------------------------------------------------------------------
Więc mamy kolejny rozdział. Liczę na miłe komentarze i wyświetlenia :* :(

wtorek, 24 marca 2015

Rozdział 1

6:00 dnia 23 marca. Za miesiąc moje osiemnaste urodziny.
!Masz wiadomość! - usłyszałam dzwonek telefonu. Popatrzyłam na wyświetlacz...Ciotka Agata: "Karolino! Jako, że za miesiąc kończysz osiemnaście lat, chciałabym cię przeprosić za wszystkie krzywdy, które ci wyrządziłam od śmierci twoich rodziców. Wyjechałam za granicę, nie wrócę już, wyjeżdżam na stałe, w kuchni masz prezent. Wszystkiego Najlepszego!"
Bardzo zdziwiła mnie ta wiadomość, to nie było podobne do ciotki, ale nie wnikałam w jej decyzję, tylko dla mnie lepiej. Poszłam do kuchni, ponieważ byłam ciekawa prezentu jaki zostawiła mi Agata. Może nie traktowała mnie dobrze, ale o moich urodzinach zawsze pamiętała. Na stole stała duża papierowa torba, a pod nim stał duży, ładnie opakowany karton. Zaniosłam rzeczy do mojego pokoju. Nie chciałam ich otwierać teraz, więc stwierdziłam, że wezmę gorącą kąpiel, aby się zrelaksować. Wyciągnęłam z mojej szafy czarne dresy, bluzę po tacie, którą bardzo lubiłam, bo była luźna i wygodna, czystą bieliznę i grube skarpety, które służyły mi jako kapcie. Nalałam wody do wanny, a swoje ciało potraktowałam peeling'iem o zapachu jabłka i arbuza. Po godzinie wyszłam, ubrałam się we wcześniej przygotowane rzeczy, związałam długie włosy w luźny kok, wyszczotkowałam zęby, a usta posmarowałam moją ulubioną pomadką i poszłam pobiegać zakładając przy wyjściu moje ulubione czarne air max'y. Biegłam tą samą trasą co zawsze, czyli przez park. Nikt tam nigdy nie biegał oprócz mnie, ale dzisiejszego dnia było inaczej. Zauważyłam wysokiego, ciemnowłosego chłopaka, podejrzewam, że 18-latka o ciemnych, brązowych oczach. Zaintrygował mnie i coś ciągnęło mnie, aby go bliżej poznać. Mijając się z nim oczywiście musiałam być taką sierotą i się potknęłam o krawężnik, który nagle wyrósł mi spod ziemi jednocześnie charatając mi kolano, z którego zaczęła lecieć krew.
-Nic ci nie jest, mała? - usłyszałam troskliwy głos nad moją głową.
-Nie, poradzę sobie, ale dzięki. - po tych słowach próbowałam wstać, ale kiedy podparłam się jedną nogą z powrotem runęłam na ziemię obijając się jeszcze bardziej.
*no super*
- To ja ci jednak pomogę, gdzie mieszkasz?
- Yhhh...Naprawdę nie wierzę, że to robię.
-Więc? Bo sobie pójdę i zostawię cię samą.
- No dobra, niech ci będzie. Pierwszy blok na osiedlu zaraz obok tego paru. Mieszkanie numer 14, drugie piętro. Coś jeszcze? - spytałam sarkastycznie.
- Resztę opowiesz mi u ciebie w domu. - po tym wziął mnie na ręce i zaczął nieść do mieszkania. Co prawda droga do mojego domu trwała tylko 10 minut, ale podczas niej usnęłam jej na rękach, bo byłam bardzo zmęczona.
- Hej, księżniczko. Budzimy się. - usłyszałam głos chłopaka.
- Mhm...Coś się stało?
- Tak się składa, że nie mam kluczy od twojego domu, a nie chcę ci wyważać drzwi, więc jak?
- Są w przedniej kieszeni mojej bluzy. - wymruczałam jednocześnie przytulając się do jego klatki piersiowej i ponownie zasypiając.
Po chwili poczułam jak chłopak położył mnie na łóżku w moim pokoju i lekko musnął mój policzek swoimi wargami. To było słodkie z jego strony.
- Dziękuję. - powiedziałam cicho.

sobota, 21 marca 2015

Cześć :D

Hej!Więc, ja też chciałabym spróbować mojej przygody z blogowaniem. Będzie się tu pojawiało fanfiction o Jasiu Dąbrowskim :) Od razu mówię, że posty nie będą się pojawiały regularnie, ponieważ czasami ciężko coś wymyślić. Mam nadzieję, że mnie dobrze przyjmiecie. Zapraszam do śledzenia mojego bloga i komentowania. Z góry dziękuję i przepraszam za wszelkie błędy :D
-------------------------------------------------------------------------------------
https://www.youtube.com/watch?v=VP9I8ZUwKpc <3